Test Fiat Punto Evo 1.4 Multiair: Ewolucja i kropka
Debiutujące w 2006 roku Grande Punto, szybko stało się przebojem. Okazało się sporo większe od poprzednika i miało przód, nawiązujący do stylistyki Maseratti. Było to skutecznym sposobem na klientów. Trzy lata później przyszedł czas na lifting. Nowa wersja zyskała zmodernizowany przedni pas, nowe tylne lampy i zupełnie inną deskę rozdzielczą. Przydomek Grande został zastąpiony przez Evo (jak ewolucja). Producent nie zdecydował się jednak na usunięcie z oferty starszego modelu. Oba były do tej pory oferowane równolegle. Punto Evo w testowanej odmianie wygląda rasowo. Ma niskoprofilowe opony na efektownych alufelgach, czerwone zaciski hamulców, spojlery i trzydrzwiowe nadwozie, które dodaje dynamiki. Mimo, że jestem zwolennikiem wersji przypominającej Maseratti, testowana specyfikacja Punto Evo prezentuje się wyjątkowo dobrze.
Zobacz też: Opinie kierowców o Fiacie Grande Punto
Wnętrze modelu jest wyraźnie ładniejsze od tego z Grande Punto. Kokpit ma ciekawszy, bardziej młodzieżowy kształt, elementy konsoli środkowej przywodzą na myśl inne nowe modele Fiata, zaś zestaw zegarów jest niemal żywcem przeniesiony z większego Bravo. Przez cała długość deski rozdzielczej biegnie miękka, perforowana wstawka z czerwonego tworzywa. W centralnej części umieszczono radioodtwarzacz pokryty lakierem fortepianowym, zaś poniżej – panel automatycznej klimatyzacji. Wnętrze, zwłaszcza z przodu, jest przestronne i obszerne. Przednie fotele, tradycyjnie dla Fiata, zamocowano dość wysoko. W mieście oznacza to lepszą widoczność, ale kierowcom żądnym sportowej pozycji za kierownica - może się nie spodobać. Z tyłu przestrzeni jest tyle co w konkurencyjnych modelach. Bagażnik ma 275 litrów pojemności (1030 litrów po złożeniu kanapy). Czeka w nim też niespodzianka – basowy głośnik będący elementem seryjnego zestawu audio.

Podobne artykuły: | Polecamy: |



