Mitsubishi L200 2.0 Di-D 178 KM
Test Mitsubishi L200: Sportowa lokomotywa

Mitsubishi L200. Na pierwszy „rzut oka” powolny „osiołek”, którego doceni większość właścicieli żwirowni, czy małych firm budowlanych. Zwraca uwagę atrakcyjnym wyglądem, rozczarowuje prostackim wnętrzem. Jedno z ostatnich aut dla prawdziwych twardzieli.
Zobacz też: Opinie kierowców o Mitsubishi L200
Nadwozie
Mitsubishi L200 z podwójną kabiną pasażerską jest (jak na miejskie realia) ogromny. Liczy 5 m i 26 cm długości, 181,5 cm szerokości oraz 178 cm wysokości. Co to oznacza dla miejskiego przedsiębiorcy skuszonego możliwością odliczania VAT-u z paliwa? A chociażby to, że co prawda bez problemu wjedziemy japońskim pickupem na każdy wielopoziomowy parking pod typowym centrum handlowym ale już tak łatwo nim nie zaparkujemy. Długie nadwozie, praktycznie brak widoczności do tyłu oraz spory promień skrętu (5,9 m) skutecznie ograniczają możliwości parkingowe Mitsubishi. Nieocenione w tym przypadku są praktyczne czujniki parkowania, ale szkopuł w tym, że te w Mitsubishi działają „mocno na zaś”, czyli sygnalizują konieczność zatrzymania auta w momencie, w którym pozostało jeszcze sporo miejsca między tylnym zderzakiem, a przedmiotem znajdującym się za nim. Tymczasem w manewrach na zatłoczonym parkingu często te dodatkowe kilkanaście centymetrów przestrzeni jest kluczowe do tego czy uda nam się wyjechać z miejsca parkingowego, czy nie.
Zobacz też: Test Suzuki Vitara – powrót do przeszłości
Jednak za niewygody związane z eksploatacją Pickupa w mieście, właściciel takiego pojazdu jest nagradzany gigantyczną przestrzenią bagażową. Tzw. paka w L200 liczy 150,5 cm długości, 147 cm szerokości (108,5 cm pomiędzy wnękami na koła) oraz 46 cm wysokości. Oczywiście dla typowego miejskiego przedsiębiorcy (czyli takiego, który w bagażniku wozi walizki, a nie sprzęt budowlany lub arbuzy) tak ogromna przestrzeń na bagaże będzie zupełnie nieużyteczna, jeżeli nie dokupi zamykanej pokrywy, która ochroni bagaże przed padającym deszczem, śniegiem lub po prostu przed złodziejami.

Podobne artykuły: | Polecamy: |


